A A+ A++

Wielu ornitologów przyzna mi rację, że zima to najlepszy w roku okres, aby rozpocząć swoją przygodę z ptakami. Po pierwsze na drzewach nie ma liści utrudniających obserwacje, po drugie upierzenie ptaków kontrastuje na tle śniegu, przez co można dostrzec wiele cech, które o innej porze roku są niezauważalne. Po trzecie ptaki zbliżają się do nas, ludzkie osady kojarzą z jedzeniem, mają do dyspozycji karmniki, a w nich różnego rodzaju zaserwowane smakołyki. To dobra okazja, by gatunkom zazwyczaj stroniącym od naszej obecności, przyjrzeć się nieco bliżej. Nie zawsze jednak zdajemy sobie sprawę z tego, jakie ptasie osobliwości nas odwiedzają.

  1. Raniuszek (Aegithalos caudatus)
  2. Pełzacz leśny (Certhia familiaris)
  3. Czeczotka (Acanthis flammea)
  4. Czyż (Spinus spinus)
  5. Dzwoniec (Chloris chloris)
  6. Modraszka (Cyanistes caeruleus)
  7. Rudzik (Eritchacus rubecula)
  8. Krogulec (Accipiter nisus)

Raniuszek (Aegithalos caudatus)

Wbrew pozorom i długiemu ogonowi to tak naprawdę niezwykle mały ptak. Tą jego delikatność miałem okazję poznać dopiero podczas akcji obrączkarskich. Widząc w terenie te ptaki zawsze odnosiłem wrażenie, że są małe, ale nie najmniejsze, największe też nie. Takie małe średniaki. Trzymając raniuszka w dłoni przekonałem się jak malutkie to stworzenie z przeogromną mozaiką barw, zwłaszcza na grzbiecie. Jednak po pierwsze swoją uwagę zwraca śnieżnobiałe upierzenie głowy oraz brzucha, a w przypadku spotkania podgatunku europaeus czarna brew nad okiem. Tułów oraz skrzydła są ciemne z charakterystyczną różowawą plamką, pod którą umiejscowiony jest pęczek białych piór. Całość zwieńczona jest długim czarno-białym ogonem. Raniuszek wygląda jak ulepiona z waty kulka osadzona na czarnym patyku. Zimą jego głównym pokarmem są drobne nasiona. Bardzo często raniuszki można spotkać żerujące na brzozach czy owocach olchy.

Aby zwabić do karmnika: należy powiesić kulę tłuszczową, a karmnik umiejscowić w miarę ustronnym miejscu lub umieścić mieszankę tłuszczową między korą drzew.

Raniuszek, fot. Kacper Kowalczyk

Pełzacz leśny, fot. Kacper Kowalczyk

Pełzacz leśny (Certhia familiaris)

Ten ptak wielu wyda się być dziwolągiem. Mały szarobrązowy, właściwie do rozróżnienia z bardzo podobnym, niemal identycznym pełzaczem ogrodowym, tylko po zrobieniu zdjęcia i dogłębnej analizie ptasich przewodników lub złapaniu ptaka w celu obrączkowania.

Aczkolwiek po latach obserwacji można wypracować sobie pewne sposoby na rozróżnienie obu gatunków. Otóż mój polega na tym, że zwracam uwagę na brew. Jeśli jest wyraźnie biała to już wiem, że mam do czynienia z pełzaczem leśnym, pełzacz ogrodowy tak wyraźnej brwi nie posiada. Po drugie, ale to jak już zrobię zdjęcie, zwracam uwagę na beżowy pasek biegnący w poprzek lotek. U pełzacza leśnego jest jakby przerwany, natomiast u pełzacza ogrodowego tworzy płynną falę spadającą stopniowo w dół. Poza tym warto zwrócić uwagę na dziób, który oba gatunki mają zakrzywiony do dołu. U leśnego jest krótszy, natomiast u ogrodowego nieco dłuższy. Porównując ze sobą oba ptaki ta różnica jest zauważalna. Co więcej nie bez powodu pełzacz, pełzaczem został nazwany. Wystarczy przez chwilę popatrzeć na zachowanie tego ptaka – przemieszcza się po korze drzew niczym żmija zygzakowata wśród trawiastych gęstwin.

Aby zwabić do karmnika: warto zrobić tłuszczową mieszankę składającą się z resztek orzechów oraz rozdrobnionych larw owadów.

Czeczotka (Acanthis flammea)

Czeczotki nie da się pomylić z żadnym innym ptakiem, zwłaszcza dzięki jej czerwonej czapeczce, którą posiada jeśli oczywiście jest dorosłym osobnikiem. Chociaż ptak ten gnieździ się w Polsce na północno-wschodnich rubieżach oraz na południu, zimą występuje o wiele większe prawdopodobieństwo spotkania wędrujących osobników. Zwłaszcza kiedy panują ostre mrozy, a ptaki odczuwają dość spory głód, istnieje duża szansa, że przylecą do naszego karmnika. Zazwyczaj pojawiają się w grupach. Niekiedy można spotkać osobniki, które mają nie tylko czerwoną czapeczkę, ale także czerwoną pierś – to będą samce. Chociaż zimą ta czerwień nie jest aż tak intensywna jak wiosną, wtedy samce aż połyskują. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się widzieć te ptaki przy karmniku, jednak z relacji wielu znajomych, z południa Polski, dokładniej z Sudetów wiem, że ptaki chętnie korzystają z ptasiej stołówki.

Aby zwabić do karmnika: można wysypać słonecznik, który mimo małego dzioba z powodzeniem sobie oskubią, jednak o wiele lepszym pokarmem dla nich będą ziarna prosa.

Czeczotka, fot. Kacper Kowalczyk

Czyż, fot. Kacper Kowalczyk

Czyż (Spinus spinus)

Najmniejszy łuszczak występujący w Polsce. Z własnego doświadczenia wiem, że choć mały, to bardzo odważny i zadziorny. Jest w stanie przegonić karmnika o połowę większego od siebie dzwońca czy bogatkę, a nawet potrafi stawić czoło drozdom takim jak kwiczoł lub kos.

Wiele razy widywałem sytuacje, kiedy czyże potrafiły tak przysposobić sobie karmnik, że przestraszone dzwońce jadły z ziemi resztki, które zostały im zrzucone. Przede wszystkim na tle białego śniegu rzuca nam się w oczy żółte upierzenie czyża. Do tego samce mają czarną czapeczkę oraz podgardle. Samice są bardziej szare. Na głowie mają szare poprzerywane paseczki na popielatym tle. Dziób mały, ostro zakończony. Zazwyczaj do miejsca dokarmiania, podobnie jak czeczotki, zlatują się stadami. Niekiedy można spotkać je żerujące na owocach olchy czarnej lub brzozy.

Aby zwabić do karmnika: należy zaserwować proso bądź słonecznik, ale także nie pogardzą kulami tłuszczowymi, które będą objadały ze smakiem.

Dzwoniec (Chloris chloris)

Trzeba przyznać, że dzwońce pośród stad sikor oraz innych nieco mniejszych od nich ptaków prezentują się jako jedne z większych bywalców zimowej stołówki. Swoim oliwkowożółtym upierzeniem dodają pewnego urozmaicenia, zwłaszcza samce, u których o wiele więcej żółtego aniżeli u samic. Te drugie mają zdecydowanie więcej brązów w swoim upierzeniu i są zdecydowanie mniejsze, bardziej chude w porównaniu z samcami. A samce to prawdziwi wojownicy, chociaż ustępują czyżom w walce, to z innymi pobratymcami dają sobie radę. Do bójek bardzo często dochodzi nawet pomiędzy osobnikami reprezentującymi ten sam gatunek. Dzwońce wobec siebie są nieobliczalne, chociaż dla nich to tak naprawdę walka o przetrwanie, dla nas jest to istny spektakl porównywalny z najwyższej klasy sztukami teatralnymi. Ptaki obejmują się za swoje nogi, po czym spadają na ziemię pikując, by w ostatniej chwili poderwać się do lotu i prowadzić między sobą wyścig o to, który pierwszy dotrze do karmnika. I tak w kółko dopóki ten słabszy się nie zmęczy.

Aby zwabić do karmnika: wystarczy słonecznik, obojętnie czy łuskany, czy nie, ptaki i tak chętnie przylecą.

Dzwoniec, fot. Kacper Kowalczyk

Modraszka, fot. Kacper Kowalczyk

Modraszka (Cyanistes caeruleus)

Ta jedna z mniejszych sikor jest bez wątpienia najbardziej kolorową polską sikorą. Uroku dodaje jej niebieska czapeczka. Podczas karmnikowej biesiady wprawny obserwator może dokładniej przyjrzeć się temu gatunkowi i korzystając z okazji nauczyć rozpoznawania płci.

Samice mają nieco mniejszą niebieską plamkę na głowie niż samce, a poza tym pasek znajdujący się na brzuchu, choć nie aż tak rzucający się w oczy jak u bogatki, jest o wiele bardziej wyraźny u samca. Z reguły są to ptaki spokojne, tolerujące obecność innych w stołówce, ale kiedy wymaga tego sytuacja potrafią pokazać pazur, zwłaszcza w obronie własnej, kiedy któryś z większych uczestników karmnikowej uczty próbuje uzurpować karmnik tylko dla siebie.

Aby zwabić do karmnika: Można podać proso, słonecznik, wywiesić kule tłuszczową, a jeśli już decydujemy się na słoninę, to musimy pamiętać, żeby NIE BYŁA SOLONA!!!

Rudzik (Eritchacus rubecula)

Jeszcze do niedawna rudziki stanowiły naprawdę niewielki odsetek ptaków korzystających z zimowego dokarmiania. Powód był prosty – większość osobników decydowała się na wędrówkę w cieplejsze rejony świata. Obecnie jednak sytuacja się zmienia. Rudziki zostają w Polsce. Taki stan rzeczy zawdzięczamy przede wszystkim coraz cieplejszym zimom, które nie determinują u tych ptaków potrzeby odlotu, a jeśli już to w inny rejon Polski, a nie jak dotychczas daleko na południe Europy. Przede wszystkim rudzika poznamy po dużej rdzawopomarańczowej plamie znajdującej się na głowie i przez pierś wędrującej na brzuch. Wierzch ciała jest brązowy. Rudziki, podobnie do mniejszych od nich strzyżyków, przysiadając sobie w ulubionym miejscu podrygują ogonem unosząc go do góry. W swoim zachowaniu są zdecydowanie mniej odważne od sikor czy łuszczaków, wolą raczej trzymać się z boku i korzystać z okazji, gdy w karmniku nikogo nie ma, albo kiedy ruch jest ograniczony.

Aby zwabić do karmnika: zimowa dieta rudzika przełącza się z typowego owadożercy na ziarnojada, jedzącego przede wszystkim ziarna oleiste tj. słonecznik czy proso, jednak z własnych doświadczeń wiem, że rudziki idąc w ślad za kosami czasami żerują na jabłkach.

Rudzik, fot. Kacper Kowalczyk

Krogulec, fot. Kacper Kowalczyk

Krogulec (Accipiter nisus)

Karmnik jest bez wątpienia dobrym wabikiem dla małych ptaków, które w tym krytycznym dla siebie momencie traktują to miejsce jako oazę, w której mogą dostarczyć ogromne ilości energii. Żadna to tajemnica, że takie zbiorowisko to doskonałe miejsce do polowań dla krogulca, czyli naszego najmniejszego jastrzębia.

Nie można mieć mu tego za złe, bo taka już jego natura. Z resztą jak na prawdziwego drapieżnika przystało polować musi, innego wyjścia nie ma żeby przeżyć. Mimo tych, dla wielu osób, strasznych cech, nie można odmówić krogulcowi urody, zarówno samicom jak i samcom. Skrzydła krótkie, ogon długi, ale za to piękne upierzenie. Samce – niebieskoszare z rdzawym nalotem na piersi, połyskującym w promieniach zimowego słońca, natomiast samice – ciemnobrązowe z wierzchu z przepiękną bielą piersi naznaczoną ciemnoniebieskim, lub jak kto woli, czarnym poprzecznym paskowaniem. Za każdym razem gdy widuję te ptaki, szczególnie podczas ich polowań, podziwiam tę zdolność do szybkiego reagowania na przeszkody oraz niesamowitą szybkość jaką są w stanie osiągnąć w dosłownie kilka sekund.

Aby zwabić do karmnika: nie trzeba zwabiać, w końcu same przylecą. Znam przypadki, gdy osoby próbowały wystawiać im resztki surowego mięsa. Po kilku obserwacjach zrezygnowały z tego, bo tak zaserwowanym pokarmem interesowały się okoliczne koty oraz błąkające się po okolicy kuny.

Ekologia.pl (Kacper Kowalczyk)
Moim zdaniem
Dokarmiasz ptaki?
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułBiałystok. Aktor na wynos, literacki zin, pusty pokój. Kto dostał stypendia prezydenta miasta?
Następny artykułJezus, Maryja i Józef w maseczkach, a nad katedrą w Katowicach rozpętała się burza