A A+ A++

Doskonale wznowiły trzecioligowe rozgrywki najlepsze w naszym regionie zespoły piłkarskie. W sobotę 2 marca Podlasie pokonało u siebie Sokoła 3:1, i było to pierwsze w historii „domowe” zwycięstwo bialczan nad drużyną z Sieniawy. Natomiast walczące o utrzymanie Orlęta-Spomlek w niedzielę 3 marca pokazały w Wiązownicy nową jakość, rozbijając tamtejszy KS 4:1. A już 9 marca bezpośrednie starcie naszych drużyn, w Radzyniu Podlaskim.

 

PODLASIE Biała Podl. – SOKÓŁ Sieniawa 3:1 (2:1).

0:1 – Kwaczreliszwili (28, karny), 1:1 – Wyjadłowski (35), 2:1 – Kamiński (44), 3:1 – Pigiel (90+2).

Podlasie: Misztal, Krawczyk, Kapuściński, Awdiejew, Salak (64 Pacek), Orzechowski, Kamiński, Pigiel, Kobyliński (64 Kosieradzki), Lepiarz, Wyjadłowski (88 Nojszewski).

Sokół: Siryk, Więckowski (90 Kiełb), Kaczor, Padiasek, Czajkowski, Janik (84 Stankiewicz), Fedan, Jeż (70 Martinez), Mróz (84 Walat), Kwaczreliszwili, Wróblewski (70 Kiełbasa).

Sędzia: A. Adamska (Białołęka).

Kartki-żółte: Orzechowski i Pacek (Podlasie) oraz trener Chmura (Sokół).

Zapowiedzi trenera Artura Renkowskiego, że wiosenny skład Podlasia będzie silniejszy od tego z jesiennej rundy, znalazły potwierdzenie już w pierwszym w tym roku ligowym meczu – z niewygodnym dla bialczan Sokołem Sieniawa. Dlaczego niewygodnym? Bo jeszcze nigdy Podlasie nie wygrało z nim w roli gospodarza. Po ostrożnym z obu stron kwadransie, w trakcie którego niecelnie z dystansu uderzył Szymon Kamiński, a Mikołaj Jeż nie sięgnął głową dośrodkowanej z wolnego piłki, gospodarze stworzyli kilka groźnych sytuacji bramkowych. Najpierw Maciej Orzechowski trafił w poprzeczkę, a dobijający Krzysztof Salak przeniósł piłkę nad nią. Za chwilę, po wrzutce Mateusza Wyjadłowskiego, w górną część swojej bramki główkował Jakub Czajkowski. Wreszcie po przechwycie Jakuba Kobylińskiego, piłka trafiła do Damiana Lepiarza, ten podał do Wyjadłowskiego, lecz lewoskrzydłowy Podlasia spudłował.

W 35. minucie wyrównał dla Podlasia pięknym strzałem Mateusz Wyjadłowski (fot. Roman Laszuk)

W 28. minucie niespodziewanie na prowadzenie wyszli rywale. W polu karnym Jana Mroza sfaulował Dmytro Awdiejew i sędzina Anna Adamska podyktowała jedenastkę, którą pewnie wykorzystał najskuteczniejszy w Sokole (11 goli) Sebastian Kwaczreliszwili. Utracona bramka do tego stopnia zmobilizowała gospodarzy, że ich szturm trwał już do samej przerwy. Co istotne, z bramkowym efektem. Na 1:1, po indywidualnej akcji zakończonej pięknym uderzeniem z 25 m, po którym piłka odbiła się od dalszego słupka i wpadła do siatki, wyrównał Wyjadłowski. On też krótko przed przerwą dośrodkował z rogu, piłkę przepuścił jeden z defensorów z Sieniawy, co wykorzystał Kamiński i z bliska zdobył drugiego dla Podlasia gola.

Zaraz po wznowieniu gry strzał Kobylińskiego zablokował sieniawski stoper, a po akcji Sebastiana Krawczyka z Salakiem niecelnie główkował Lepiarz. Bialczanom bombą z dystansu z 30 m tuż nad poprzeczką zrewanżował się Jakub Janik, po czym gra uspokoiła się na ponad kwadrans. Okres ten przerwała okazja, jaką miał Jarosław Kosieradzki, lecz tuż przed jego strzałem piłka podskoczyła na nierówności murawy i dla gości skończyło się jedynie na strachu.

W końcówce inicjatywę przejęli dążący do wyrównania zawodnicy Sokoła. Groźnie uderzył Sebastian Fedan, a po wybiciu piłki przez Rafała Misztala spudłował Kwaczreliszwili. Niecelnie uderzył także Bartłomiej Kiełbasa, a strzał Kolumbijczyka Arleisona Martineza bez problemu obronił bialski bramkarz. W doliczonym czasie gola zdobyli za to bialczanie. Kosieradzki zagrał do Marcina Pigla, a ten pewnie pokonał Bartosza Siryka i Podlasie zwyciężyło 3:1.

1 milion 70 tysięcy zł od miasta!

W przerwie meczu prezydent Białej Podlaskiej Michał Litwiniuk wraz z naczelnikiem swojego gabinetu Wojciechem Sosnowskim wręczyli prezesowi Podlasia Tomaszowi Buraczewskiemu i dyrektorowi Akademii Piłkarskiej Miłoszowi Storto czek na rekordową kwotę 1 mln 70 tys. zł, jaką miasto przyznało klubowi na 2024 rok!

(fot. Jarosław Dubikowski)


KS Wiązownica – ORLĘTA-SPOMLEK Radzyń Podl. 1:4 (0:2).

0:1 – Szuta (3), 0:2 – Markiewicz (31, samob.), 1:2 – Markiewicz (56), 1:3 – Szczypek (58), 1:4 – Zając (74, samob.).

KS: Zając, Cieśla, Tabor, Markiewicz (69 Mazur), Tonia (84 Bacza), Serafin, Wójcik (46 Omuru), Kordas, Janiczak (77 Ożóg), Rak (77 Buńko), Kasia.

Orlęta: Bartnik, Duchnowski, Chyła, Kotko, Cassio (75 Piotrowski), Szczypek (82 Obroślak), Zmorzyński, Pawluczuk (89 Majbański), Rycaj, Mamis (75 Koszel), Szuta (82 Kuźma).

Sędzia: T. Tatarzyński (Kraków).

Kartki-żółte: Serafin (KS) oraz Duchnowski, Cassio, Kotko, Mamis, Bartnik i Koszel (Orlęta-Spomlek).

Niezwykle ważne dla układu w dolnym rejonie tabeli spotkanie radzynianie rozpoczęli wyśmienicie. Już w 3. minucie z wolnego dośrodkował Piotr Zmorzyński, a Jakub Szuta wpakował piłkę do siatki. Pozwoliło to podopiecznym trenera Tomasza Złomańczuka kontrolować sytuację, a jeżeli już gospodarze dochodzili do jakichś sytuacji strzeleckich, to pudłowali, jak uczynili to Mateusz Wójcik i Sebastian Rak głową, albo byli blokowani. Najgroźniej uderzył z obrotu z 16 metrów Arkadiusz Kasia, na szczęście piłka trafiła w boczną siatkę tuż obok lewego okienka bramki Igora Bartnika. Po półgodzinie gry Orlęta-Spomlek wygrywały już 2:0, niemal kopiując sytuację towarzyszącą pierwszemu golowi. Ponownie z wolnego zacentrował Zmorzyński, lecąca piłka odbiła się od głowy Bartosza Markiewicza i wpadła do bramki jego zespołu.

Po przerwie grę gospodarzy ożywił rezerwowy Wesley Omuru, którego akcje radzynianie zmuszeni byli przerywać faulami. Po pierwszym wolnym i uderzeniu Grzegorza Janiczaka piłka otarła się o siatkę tuż nad dalszym okienkiem, po drugim – egzekwowanym przez Patryka Serafina – kontaktowego gola zdobył głową Markiewicz. Ale minęły zaledwie dwie minuty, a Orlęta ponownie wygrywały dwoma bramkami. Piłkę pod swoją bramką przejął Mateusz Chyła, podał do Karola Rycaja, ten do Tomasza Mamisa, który obsłużył Jakuba Szczypka, a ten pięknym strzałem w przeciwległe okienko pokonał Mateusza Zająca.

Stracony przez gospodarzy trzeci gol całkowicie osłabił ich morale i już do końca na boisku dzieli i rządzili ich rywale z Południowego Podlasia. Jeszcze próbę Szuty obronił Zając, ale za chwilę musiał on wyjmować piłkę z bramki, po tym, jak sam ją do niej wrzucił po dośrodkowaniu Mamisa z rogu. W doliczonym czasie rozmiary porażki KS-u mógł najpierw zmniejszyć Serafin, lecz podyktowaną za rękę Borysa Piotrowskiego jedenastkę kapitalnie obronił Bartnik. Nie miał również szczęścia Kasia, który po wrzutce z rogu trafił w poprzeczkę.


Wyniki pozostałych meczów 19. kolejki: Avia – KSZO 0:1, Chełmianka – Unia 1:2, Czarni – Siarka 1:1, Garbarnia – Wisłoka 3:3, Karpaty – Podhale 0:0, Star – Świdniczanka 1:0, Wiślanie – Wieczysta  0:1.

Wskutek porażki Avii, do sześciu punktów wzrosła przewaga Wieczystej (44) nad drugą w tabeli drużyną ze Świdnika (38). Podlasie (33) awansowało o jedną lokatę, podobnie jak Orlęta-Spomlek (14), i zajmują one odpowiednio miejsca 6. oraz 16 w tabeli III ligi.

A już w najbliższą sobotę – 9 marca, o godz. 15 – dojdzie do bezpośredniego starcia obu naszych podlaskich zespołów. Zapowiadają się wielkie emocje!

Roman Laszuk

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułDzień Kobiet Zakopane
Następny artykułZderzenie trzech pojazdów podczas wyprzedzania