A A+ A++

Szpak to problematyczny ptak. Przez jednych szpak jest uwielbiany za swoją elokwencję, przez innych znienawidzony za swoją żarłoczność. Gdybym miał wymieniać te najbardziej problematyczne z punktu widzenia człowieka zwierzęta, to postawił bym szpaka obok dzików czy gawronów, chociaż sam darzę tego ptaka ogromną sympatią.

Szpak, fot. Kacper Kowalczyk
  1. Rozpoznać szpaka
  2. A następnej wiosny…
  3. Polska szpakiem stoi
  4. Czasami lepiej zostać

Rozpoznać szpaka

Wbrew pozorom nie jest to wcale zadanie takie łatwe. Owszem szpak zwyczajny (Sturnus vulgaris) nam wszystkim kojarzy się z ciemną, ładnie połyskującą czarną kulką z krwistoczerwonymi nogami oraz żółtym jak słońce dziobem. Jednak czy tylko te epitety charakteryzują wygląd szpaka? Nie! Ubarwienie upierzenia tego gatunku to zdecydowanie coś więcej niż tylko czerń z połyskiem. W sezonie lęgowym, kiedy samiec musi zwrócić na siebie uwagę samicy, rzeczywiście pięknie połyskuje w promieniach słońca. W połysku tym mienią się barwy od fioletowej, zielonej, niebieskiej, nawet żółtej, aż do ciemnogranatowej. Na dodatek nasada jego dzioba jest bardziej niebieskawa, u samicy zaś bardziej różowa.

Tęczówki szpaków mają także różny odcień i pozwalają rozróżnić płeć. Samce mają je całe ciemnobrązowe, natomiast samice posiadają jasną obwódkę. Dodatkowo pióra okolicy kloaki są łuskowane, tzn. całe czarne z jasnym, kremowym obrzeżeniem. Jasne kropki można zobaczyć także na tułowiu. Lotki oraz sterówki mają nieco bardziej brązowy odcień, od reszty ciała. Brzuch z kolei jest po prostu gładki, połyskujący. Jednak zanim ten samiec zaczął próbować imponować samicy swoim upierzeniem, po wykluciu i w momencie dorastania wyglądał zupełnie inaczej. Ptaki w tym czasie są jednolicie brązowoszare, oczywiście z żółtym dziobem oraz brązowymi lotkami i wyraźnie ciemnymi nogami. Do tego w okresie młodocianymi, kiedy świat jest czymś nowym dla młodych ptaków, takiego podlotka można poznać po żółtych zajadach umieszczonych w kąciku dzioba. Poza tym, zanim pisklaki osiągną lotność, są dokarmiane jeszcze przez rodziców, ale już w okolicach czerwca i lipca muszą przejść na żywienie we własnym zakresie. Ten czas jest bardzo ważny, bo to okres przed wędrówką, ale również moment zmiany upierzenia, co stanowi bardzo duży wydatek energetyczny. Szpak musi zjeść jak najwięcej tylko może, tak by uzupełnić wszelkie niedostatki w organizmie. Przecież ptak musi wytworzyć zupełnie nowe, inne pióra, których podbudową jest białko. Zatem jesienny szpak będzie się różnił od tego szpaka jakiego znamy wiosną. Szpak jesienny ma całe upierzenie usłane białymi plamkami, głowę brązową, a tło reszty tułowia stanowi czerń. Temu wszystkiemu towarzyszy zielony połysk.Nogi zmieniają barwę na różową i dziób staje się niebieskoszary. I tak nasze szpaki wyglądają aż do następnej wiosny…

Młody szpak, fot. Kacper Kowalczyk

A następnej wiosny…

Następnej wiosny znowu pan szpak jest ładny, wypierzony, połyskujący. A do tego pięknie śpiewa. Nie sposób szpakom odmówić elokwencji, ale takiej w ptasim stylu i jak na prawdziwego gadułę przystało. Nie dość, że mieni się w rożnych odcieniach, to jeszcze próbuje pani szpakowej głosem zaimponować. Zajmuje miejsce na najwyższym punkcie w okolicy i zaczyna śpiew. Długie przeciągające się zwrotki, poprzerywane różnego rodzaju mlaskaniami, chrobotliwymi, niekiedy przypominającymi chrząkanie dzika wstawkami – to obraz oryginalnej piosenki szpaka. Towarzyszy jej zazwyczaj charakterystyczny układ ruchu. Szpak śpiewając rozkłada skrzydła i macha nimi w dość osobliwy sposób. Na dodatek wygina głowę do góry. Całość tego zachowania można zinterpretować jako zaproszenie do spotkania z tym osobnikiem, a już na pewno jako nawoływanie do innych samic okraszone dość wymownymi gestami. Jednak to nie jedyne zachęty. Poznałem jednego szpaka, który nauczył się naśladować syrenę strażacką, mało tego ptak także potrafił w niemal perfekcyjny sposób, udawać dźwięk trzeszczącej furtki. Według naukowców im samiec potrafi naśladować więcej różnych dźwięków, tym posiada większe szanse na połączenie się w parę i przekazanie swoich genów. Udowodniono, że nie liczy się ilość, ale także jakość tej dźwiękowej różnorodności. W starciu obu osobników, które umieją wydawać z siebie podobną liczbę różnych odgłosów, samica wybierze tego, którego piosenka jest bardziej finezyjna, i która posiada zdecydowanie więcej różnych brzmień. Jeśli się już uda uwieść jakąś szpaczą piękność, zaczyna się chyba jeden z najbardziej ciężkich okresów w życiu – wychów młodych. Przed tym jednak należy zbudować gniazdo.

Przy budowaniu gniazda ogromną rolę odgrywa samica, która decyduje o jego lokalizacji. Oczywiście najlepsze są naturalnie dziuple, bo szpaki są tzw. dziuplakami wtórnymi, jednak jeśli dziupli nie będzie, czy nawet budki lęgowej na drzewie, to para zaspokoi się szczeliną pod dachówką lub inną znajdującą się w budynku. Jeśli w danym miejscu wcześniej było gniazdo, wówczas ptaki usuwają materiał i tworzą własną konstrukcję od nowa. Wprawni obserwatorzy zauważą, że gniazdo szpaków, to nie tylko starannie ułożona kupka gałązek wyścielona mchem, ale budowla urozmaicona pewnymi dodatkami. Subtelnymi, ale mającymi duże znaczenie dla stanu zdrowia piskląt. Nie raz, nie dwa przesiadując pod dziuplami czy budkami lęgowymi zajętymi przez szpaki, widziałem jak ptaki znosiły wrotycz, krwawnik czy kwiaty lawendy, jeśli ktoś w okolicy ją miał w ogrodzie, a nawet zdarzały się liście mięty. Chodzi o intensywny zapach tych roślin, który odstrasza pasożyty. W gniazdach dziuplaków można zaobserwować rzeczywiście dużo różnego rodzaju krwiopijnych, dręczących pisklęta małych roztoczy, np. z rodzaju Dermanyssus. Ich bytność może prowadzić nawet do znacznej niedokrwistości, dlatego rodzice korzystając z dobrodziejstw natury, jak tylko mogą pasożyty odstraszają. Kiedy tylko zakończą budowę i gniazdo jest gotowe do użytku, samica składa w nim jaja. Może być ich 5, ale znane są przypadki bardziej licznych lęgów. Następnie po dwóch tygodniach wykluwają się pisklęta, które jeszcze przez następne trzy tygodnie przebywają w gnieździe, a potem przez kolejne 2, 3 tygodnie będąc już na wolności, ale ciągle pod opieką rodziców, na własne skrzydło, jako podloty, ptaki poznają świat.

Jeśli dziupli nie będzie, czy nawet budki lęgowej na drzewie, to para szpaków zaspokoi się bardziej nietypowym miejscem, fot. Kacper Kowalczyk

Polska szpakiem stoi

Z miłości do przyrody, a dokładniej z faktu, że mimo wszystko, kochamy mieć nieco własnej zieleni, w której aż huczy od ptasich arii, zaczęliśmy montować dość sporo budek lęgowych nazywanych „szpakówkami”. Do dzisiaj z resztą przechadzając się, czy to po ogródkach działkowych, czy zaglądając do znajomych na ich działki, niemal każdy na drzewie ma zamontowane ptasie mieszkanie. Wśród moich znajomych – „nieornitologów” – słyszę w ich głosach dumę, kiedy budka zostanie zamieszkana. A ile historii, ile radości sprawia im obserwowanie tego, co się dzieje w ptasim gnieździe. Takie montowanie budek blisko ludzkich osad, stało się przyczyną bardzo dużego wzrostu liczebności populacji szpaka w latach 60. i 70. ub. wieku. Oprócz tego zmieniły się także preferencje doboru siedlisk. Z lasów szpaki zaczęły wręcz uciekać i przesiedlać się do wsi oraz miast, wszędzie tam gdzie krajobraz został w większym bądź mniejszym stopniu przekształcony przez człowieka. Szpaki szybko nauczyły się wykorzystywać stworzone przez nas potencjalne nisze gniazdowe, co może świadczyć także o stosunkowo wysokiej inteligencji tego gatunku. Wystarczy z resztą popatrzeć na mapy zagęszczenia populacji i zobaczymy, że najwięcej szpaków mieszka w dużych polskich miastach. Na podstawie „Atlasu pospolitych ptaków lęgowych” autorstwa Przemysława Chylareckiego i Lechosława Kuczyńskiego można zobaczyć, że najwięcej szpaków mieszka we Wrocławiu, Częstochowie, Krakowie, na Górnym Śląsku oraz północno-wschodnich rubieżach kraju z Białymstokiem na czele. Według autorów „Atlasu” polska populacja tego gatunku jest szacowana na 2,2 mln osobników i ta liczba nadal rośnie, bowiem trend wzrostu wynosi około 22,6%. Trzeba zaznaczyć, że taki wynik to wręcz wynik prymusa uczącego się na same szóstki.W innych krajach Unii Europejskiej szpaków ubywa ze średniorocznym tempem wynoszącym -7,4%. Te dane twardo mówią o tym, że Polska szpakiem stoi, a idąc dalej można rzec: „Europa Polskim szpakiem stoi”. I tutaj pojawia się problem. Francja znana jest z produkcji wysokiej jakości win a kraj ten pokrywa aż 825000 ha winnic!!! Szpaki także są amatorami wina, ale tego które jeszcze w formie gron dojrzewa na winoroślach, dlatego Francja stanowi ważne miejsce na mapie przelotów tego gatunku.

Grzechem byłoby pominięcie takiego łakomego kąsku i tak smakowitych owoców, przecież przed ptakami dość długa jeszcze jesienno-zimowa droga. Zapasy energii trzeba naładować, a winnice są dobrymi do tego celu miejscami. Jednak tylko do pewnego czasu. Francuzi wykorzystują przeróżne technologie, czy to puszczanie nagrań odstraszających głosów, czy montując strachy na szpaki, czy wreszcie korzystając z usług sokolników. Ptaki przeganiane są regularnie, co jest jednym z czynników prowadzących do spadku populacji na tym obszarze. Do tego nie mają lekko wędrując przez kraje obszaru śródziemnomorskiego, we Włoszech do dziś są jednym z przysmaków, a na Malcie traktuje się je jako myśliwskie trofeum. Żywot szpaka nie jest sielankowy.

Stado szpaków, fot. Kacper Kowalczyk

Czasami lepiej zostać

Już od ponad dziesięciu lat ornitolodzy i miłośnicy ptaków obserwują zimowe podwoje szpaka. Za każdym razem kiedy wracam do tego przychodzą mi na myśl wspomnienia z Zimowego Ptakoliczenia z roku 2006 wówczas nazywanego jeszcze Zimowym Liczeniem Ptaków w Parkach i Ogrodach. Uczestnicy tej akcji organizowanej przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków zaobserwowali po raz pierwszy na tak szeroką skalę zjawisko zimowania szpaków w Polsce, co się dotąd bardzo rzadko zdarzało.

Od tego momentu każdego roku widywałem już szpaki w zimie. Nie wiadomo czy to są osobniki, które przyleciały do nas z jeszcze bardziej na północ wysuniętych populacji, czy zebrane w dużą grupę ptaki, które postanowiły zostać. Pewne jest jednak, że ptaki dotychczas nie decydowały się na ten krok, a obecnie robią to, każdego roku z coraz większym rozmachem. Bez wątpienia to jeden ze znaków zmian klimatycznych. Nieco lżejsze zimy, a także dostęp do odpowiedniego pokarmu – jabłek, wiśni, winogron czy śliwek pozostawionych na drzewach w opuszczonych sadach oraz oczywiście dokarmianie przez ludzi stanowią bazę do przetrwania zimy. Na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat z zimowej ciekawostki, szpak stał się stałym elementem tego okresu, co dotąd było ewenementem.

Kacper Kowalczyk
Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułJak wyglądają banknoty z różnych krajów, również tych bardziej egzotycznych
Następny artykułAktorzy, którzy są do siebie tak podobni, że niektórzy nawet ich nie odróżniają