A A+ A++

fot. ©A.S.O. / Charly Lopez

Jonas Vingegaard jest pierwszym kolarzem w grupie zawodników, których na trasie Tour de France za plecami zostawił Tadej Pogacar. 24-letni Duńczyk po etapie z metą na Col de Portet jest wiceliderem wyścigu i zdecydowanie jego największą rewelacją.

Vingegaard na Col de Portet oglądał świętującego Tadeja Pogacara, ale nie miał sobie nic do zarzucenia. Drugie miejsce na Col de Portet i awans na pozycję wicelidera potwierdziły, że jest jednym najmocniejszych zawodników na trasie tegorocznego Tour de France.

Jestem wyczerpany. Co za etap. Drugi na etapie, drugi w generalce, jestem bardzo szczęśliwy. Myślałem o walce o zwycięstwo… walczyłem o zwycięstwo i z tego jestem zadowolony

– wydusił z siebie między pokasływaniem na mecie 17. etapu.

24-latek przed sobą ma ostatni górski etap w Pirenejach oraz czasówkę. W klasyfikacji generalnej do prowadzącego Tadeja Pogacara (UAE Team Emirates) traci 5:39, nad trzecim Richardem Carapazem (Ineos Grenadiers) ma 4 sekundy przewagi, a nad czwartym Rigoberto Uranem (EF Education-Nippo) już 1:38.

Zawodnik Jumbo-Visma na “Wielką Pętlę” przyjechał jako pomocnik Primoza Roglica. Pomocnik, który na koncie ma już wygrane etapy Tour de Pologne i UAE Tour oraz drugie miejsce w Wyścigu Dookoła Kraju Basków. Pomocnik, który debiutuje w największym wyścigu świata.

Po kraksie i wycofaniu się Roglica, Vingegaard odnalazł się bardzo dobrze, gdyż miejsce w czołówce dały mu świetny występ na czasówce oraz znakomita jazda na Mont Ventoux. Na 11. etapie Duńczyk zdołał nawet na chwilę odjechać Tadejowi Pogacarowi.

Bonjour Tour, czyli podcast o Tour de France. Posłuchaj!



Do trzeciego tygodnia wyścigu młody kolarz z Półwyspu Jutlandzkiego przystąpił jako trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej. 5-minutowej straty do Pogacara nie miał szans odrobić, ale przeskoczenie drugiego Rigoberto Urana stanowiło realistyczny cel na dwa górskie etapy.

Vingegaard z Carapazem na pierwszym z nich, zakończonym wspinaczką na Col de Portet, pojechali za atakującym Pogacarem. Dzięki tej akcji przeskoczyli Kolumbijczyka w klasyfikacji generalnej, a kolarz Jumbo-Visma został nowym wiceliderem wyścigu.

Jestem bardzo zadowolony z tego jak dziś poszło. Oczywiście chciałbym odnieść zwycięstwo, ale drugie miejsce też jest dobre. Jestem bardzo szczęśliwy, tym bardziej, że nadrobiłem nad Uranem

– mówił na szczycie.

Pogacar i Vingegaard pracowali na ostatnich 8 kilometrach podjazdu, zmiany nie otrzymując od Carapaza, który półtora kilometra przed metą zaatakował. Duńczyk, który wcześniej poznał się na blefie Ekwadorczyka, nie zdołał od razu odpowiedzieć, ale straty odrobił na ostatnich metrach etapu.

Myślałem, że on udaje. Za każdym razem jak się oglądałem, nawet jak nie jechaliśmy mocno, wyglądał tak, jakby bardzo cierpiał. Myślałem, że za chwilę zaatakuje. Kiedy ruszył, nie byłem w stanie odpowiedzieć, ale znalazłem swój rytm i na szczęście udało mi się dołączyć

– relacjonował.

Lider Jumbo-Visma stanu posiadania będzie bronił dziś na Col du Tourmalet i finałowym podjeździe do Luz Ardiden. Na 20. etapie czeka go jeszcze czasówka, która ułoży ostatecznie klasyfikację generalną.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułUrząd miasta szuka mężczyzny, który posprzątał las. Chce mu podziękować
Następny artykułNakło Śląskie. 62-latek leżał w trawie. Został przejechany przez ładowarkę