A A+ A++

fot. A.S.O./Billy Ceusters

Luke Plapp walczy o miejsce w czołówce Tour de Romandie. Australijczyk zmienił otoczenie i w sezonie olimpijskim skupia się na czasówkach, a efekty było widać na Paryż-Nicea i na pierwszych odcinkach szwajcarskiego wyścigu.

Przed królewskim etapem Tour de Romandie Luke Plapp zajmuje siódme miejsce w klasyfikacji generalnej. Deszczowa czasówka w Oron nie potoczyła się do końca po myśli młodego Australijczyka, który jednak wciąż ma szansę by szwajcarską etapówkę zakończyć dobrym wynikiem.

Mam nadzieję, że forma się zgadza, to będzie pierwszy test. Celem jest miejsce w pierwszej piątce, moje albo Simona [Yatesa].

– stwierdził w rozmowie z “Rowery.org” przed czwartkowym etapem do Les Marecottes.

Sprawdzian formy po długim okresie przygotowawczym wypadł więcej niż obiecująco. Plapp jako jedyny z peletonu podjął ryzyko, na finałowym podjeździe przeskakując do ucieczki dnia. Finisz przegrał, przyjechał trzeci, ale nadrobił kilkanaście cennych sekund nad całą resztą.

Podjazdy? Nie byłem pewny, jak zareagują na nie moje nogi. To był pierwszy test, po sześciu tygodniach przerwy od ścigania. Ale muszę odnotować, że opłacił się powrót do Australii i treningi z moim trenerem. To dodaje mi pewności siebie

– ocenił.

To nie był plan, po prostu wykorzystałem moment. Cały etap przebiegał dziwnie, jeśli mam być szczery. Każdy spodziewał się, że Emiraty przejmą kontrolę, tak, jak robią to za każdym razem. Nie wiem dlaczego, ale było inaczej. To wszystkich zaskoczyło, to otworzyło wyścig, a ja jestem zadowolony z tego, jak poszło

– mówił zaraz za metą, przyjmując gratulacje od kolegów.

Do piątkowej próby Australijczyk przystąpił z dużymi oczekiwaniami. Podobnie jak reszta faworytów generalki, trafił jednak na deszczowe warunki. Poradził sobie w nich przeciętnie, zajmując 27. miejsce ze stratą prawie minuty do zwycięzcy Brandona McNulty’ego.

Strata 33 sekund do prowadzącego Juana Ayuso daje mu 7. pozycję w generalce przed decydującym etap do Leysin. Simon Yates jest siedemnasty, ze stratą 51 sekund.

Zmiany, zmiany, zmiany

Sezon 2023 w wykonaniu 23-latka był bardzo przeciętny. Gdyby nie pojedynczy wystrzał na UAE Tour, gdzie zajął drugie miejsce, mówilibyśmy wręcz o stagnacji.

Mimo ważnego kontraktu, Plapp chciał zmienić zespół, a ekipa Jayco AlUla i jej właściciel, australijski biznesmen Gerry Ryan, dołożyli starań, aby doprowadzić do przedwczesnego zakończenia umowy z brytyjską ekipą.

Nowe barwy, nowy Plapp?

To moje ulubiona ekipa. Szczerze, czuję się tutaj, jak w domu. Myślę, że ludzie nadużywają tego określenia kiedy przychodzą do zespołów. Ja jestem bardzo, bardzo dumnym Australijczykiem, dumnym z jazdy dla australijskiej ekipy, w narodowym barwach. To dla mnie przywilej. Chłopaki są świetni. Chciałbym podziękować Gerry’emu Ryanowi [właścicielowi zespołu], że stało się to możliwe

– opowiadał z przekonaniem.

Luke Plapp rok 2024 zaczął tradycyjnie dla siebie od tytułu mistrza Australii, tym razem jednak podwójnego. Niezłej dyspozycji nie wykorzystał podczas domowego Tour Down Under, bo przydarzyła się mu kraksa.

Luke Plapp w barwach Ineos Grenadiers. fot. LaPresse – Fabio Ferrari

W Europie zaskoczył na Paryż-Nicea: pojechał ofensywnie na etapie z finałem pod Mont Brouilly, przejmując żółtą koszulkę lidera. Ostatecznie wyścig zakończył na 6. miejscu, co było zdecydowanie jego najlepszym występem na Starym Kontynencie.

Australijska ekipa rozumie mnie i moją osobowość. Obsługa mnie rozumie. Przyjazd do Europy to wyzwanie, czasami bardzo trudne. Oni to rozumieją, co pozwala znaleźć balans. Szczęśliwy Plapp to szybki Plapp, a w tym punkcie jestem naprawdę w dobry miejscu

– zapewnił.

Po Tour de Romandie Australijczyka czeka krótka przerwa, która spędzi na odpoczynku i regeneracji, a potem już debiutancki start w Giro d’Italia. Z jakim nastawieniem przyjedzie na trzytygodniowy tour wokół Półwyspu Apenińskiego?

Nie skupiam się na generalce. Myślę głównie o czasówkach, już z perspektywą nadchodzących Igrzysk. Przygotowywałem się specjalnie do nich w ostatnim czasie, więc liczę na dobry wynik

– tłumaczył.

Trasa wyścigu olimpijskiego ze startu wspólnego jest dla Plappa zbyt interwałowa przez techniczne, miejskie rundy i brukowy podjazd na nich. Natomiast w jeździe indywidualnej na czas powinien być jednym z mocniejszych kandydatów do miejsca w czołówce, być może nawet w pierwszej piątce. Czasówka jest bowiem całkowicie płaska i nie ma zbyt wielu ostrych zakrętów.

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułJakub Jakubowski gościem Radia Podlasie /AUDIO/
Następny artykułW Dziewierzewie wystartuje kolejna edycja „Maratonu w odcinkach”