A A+ A++

Przy okazji kolejnych obostrzeń i restrykcji wprowadzanych w związku z pandemią koronawirusa przez rząd Mateusza Morawieckiego poprosiliśmy ekspertów „Forbesa” o odpowiedź na pytanie, czy to ostatni lockdown, który polska gospodarka wytrzyma.

dr Błażej Podgórski, prodziekan Kolegium Finansów i Ekonomii w Akademii Leona Koźmińskiego

To jest bardzo trudne pytanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że biznes nie wytrzymał nawet poprzedniego lockdownu, co spowodowało uruchomienie kolejnych tarcz antykryzysowych. Zasadnicze pytanie brzmi: skąd bierzemy pieniądze na tarcze? Czy są to środki z oszczędności lub pewnych przesunięć wewnątrz samego budżetu państwa, czy jest to dodruk „pustego” pieniądza?

Dane statyczne pokazują, że zachodni świat poszedł drogą dodruku. Dla przykładu w Stanach Zjednoczonych w obiegu pojawiło się około 16 proc. więcej dolarów. Podobnie sytuacja wygląda w Europie. Za takie działania zapłacimy wysoką inflacją.

Druga wątpliwość: czy jest to wsparcie celowane, budujące gospodarkę, czy tzw. helicopter money, czyli zrzut pieniędzy na oślep. Obawiam się, że wykorzystanie tych pieniędzy do krótkoterminowego ratowania gospodarki jest takim właśnie zrzutem pieniędzy, co widać po wartościach indeksów giełdowych, które w ciągu zaledwie kilku miesięcy odrobiły straty wynikające z wybuchu epidemii, a obecnie przekraczają swoje historyczne maksima, zaś realna gospodarka cały czas kuleje z powodów kolejnych zamrożeń.

Śladem gospodarek i krajów azjatyckich powinniśmy zrozumieć, że nie pozbędziemy się wirusa wywołującego COVID-19 i będziemy musieli z nim żyć. Konieczne jest zatem wzmocnienie służby zdrowia, a w kolejnym etapie tworzenie warunków do rozwoju przedsiębiorstw. Na razie rząd nie daje firmom wędki, ale same ryby.

Marek Moczulski, prezes zarządu Unitop

Nie dokonano jeszcze rzetelnej oceny skutków społecznych, zdrowotnych oraz gospodarczych dotychczasowej polityki leczenia na telefon, zamykania i ograniczania działalności gospodarczej. Kolejne zamykanie kraju nie jest dobrym posunięciem, zwłaszcza w sytuacji, kiedy tak naprawdę nie mamy prawdziwego bilansu strat i korzyści, a jedyne, co pewne, to że mamy poważne problemy gospodarcze.

W świetle statystyk płynących z innych krajów nie ma twardych danych naukowych, że zamykanie ma wpływ na rozprzestrzenianie się wirusa. Ponowny lockdown wpłynie fatalnie na gospodarkę i życie społeczne oraz zdrowie psychiczne Polaków. Wydaje się, że decyzje są podejmowane tylko pod wpływem emocji.

czytaj dalej

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykuł“Rozwiązaniem jest miks OZE i atomu”. Lewica dyskutuje o elektrowni atomowej
Następny artykułStrategiczna transakcja PGNiG w Norwegii