A A+ A++

Rolnicy mieli powody, żeby blokować drogi, tak teraz mają je ci, którzy na ulicach protestują przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji. Czy coś jest w stanie ugasić ten społeczny gniew? Rozmawiamy o tym ze Zbigniewem Ziejewskim, posłem PSL.

— Projekt ustawy o ochronie zwierząt, nazwany piątką Kaczyńskiego, który tak zirytował wieś, prawdopodobnie trafi do sejmowej zamrażarki. Rolnicy górą? To ich małe zwycięstwo?
— Powiedziałabym, że wielkie, bo rzeczywiście piątka Kaczyńskiego wstrząsnęła wsią, w wyniku czego doszło do rolniczych protestów. Tu przypomnę, że rolnicy dwukrotnie protestowali w Warszawie, dwukrotnie blokowali drogi w całym kraju. Teraz wspierają kobiety w ich proteście. Takiej skali rozgoryczenia na polskiej wsi nie było od lat.

— Od początku PSL było przeciw tej ustawie. Dlaczego?
— Bo ustawa uderza w tysiące gospodarstw, w ich byt. Sam projekt ustawy został napisany na kolanie. Nie było konsultacji społecznych, nie padły rzeczowe argumenty. Wszyscy rolnicy w Polsce wiedzą, że trzeba dbać o dobrostan zwierząt. Nie ma co do tego wątpliwości. Przed poprzednimi wyborami zostały wprowadzone przez rządzących specjalne dodatki finansowe, mające na celu zachęcenie rolników do stosowania podwyższonych warunków dobrostanu zwierząt. W tym celu udzielono rolnikom pomocy finansowej na powiększenie o 20 proc. powierzchni odchowu w stosunku do minimalnej powierzchni wymaganej na podstawie obowiązujących standardów w tym zakresie. I rolnicy to wszystko wykonali.

Rolnicy dwukrotnie protestowali w Warszawie, dwukrotnie blokowali drogi w całym kraju. Teraz wspierają kobiety w ich proteście. Takiej skali rozgoryczenia na polskiej wsi nie było od lat.

Teraz wmawia się nam, że nie dbamy o dobrostan zwierząt. Nie można w jednej ustawie łączyć zwierząt domowych, gospodarskich i futerkowych. To jest absurd. Tymi sprawami trzeba zająć się osobno. Jaki będzie los piątki Kaczyńskiego, tego jeszcze nie wiadomo. Bo na ostatnim posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa nie padła jednoznaczna odpowiedź. Czy trafi do sejmowej zamrażarki? To nie jest jeszcze przesądzone. Ale myślę, że te protesty, które obecnie przetaczają się przez kraj, sprawią, że rząd pójdzie po rozum do głowy i jeśli ustawa dalej będzie procedowana, to nie w takim kształcie jak teraz.

— Był tam zapis o zakazie hodowli zwierząt na futra, no bo czy dziś ludzie naprawdę muszą chodzić w futrach z norek czy lisów?
— Zgadzam się, że moda na futra naturalne przemija. A coraz więcej krajów zakazuje hodowli zwierząt futerkowych. Jednak trzeba też pamiętać o hodowcach, o tym, że zainwestowali pieniądze. Dlatego trzeba wprowadzić dłuższe okresy przejściowe i wyrównać im straty, które poniosą.

W ustawie pojawił się też zapis uboju rytualnego tylko na potrzeby związków wyznaniowych w kraju. I to byłby naprawdę ogromny cios dla naszego rolnictwa. Ba, dla całej gospodarki. Dziś Polska jest znaczącym eksporterem żywności, a jego wartość oblicza się na 32 mld euro. W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy 1,6 mln ton drobiu o wartości 3 mld euro. W 2018 roku wyeksportowaliśmy 605 tys. ton wołowiny, z tego 439 tys. ton w ramach uboju rytualnego. Tu odbiorcami były głównie Włochy, Niemcy, Hiszpania czy Turcja. I jak zastąpić te rynki?

A trzeba też pamiętać, że rolnicy poczynili ogromne inwestycje, w dużym stopniu korzystając ze wsparcia finansowego z ARiMR. I co z tymi dopłatami? Kto wyrówna rolnikom straty, jakie ponieśliby w związku z ograniczeniem uboju rytualnego? Ocenia się, że roczna wartość uboju rytualnego w Polsce to 6,5-9 mld zł. Rynek mięsa halal to najszybciej rosnący rynek mięsa na świecie. Jego wartość szacuje się obecnie na 1,8 bln dolarów, a do 2027 roku ma wzrosnąć o kolejne 300 mld dolarów. I zamiast czerpać z tego rynku dochody, nagle my sami chcemy się z tego rynku wyrzucić. No nie wiem, czy o to nam chodzi?

Decyzja o zamknięciu cmentarzy sprawiła, że w piątek wieczorem były tam tłumy. I jeśli wirus miał się rozprzestrzenić, to miał ku temu dobrą sposobność.

Dlatego Związek Gmin Wiejskich RP w przyjętym 21 października 2020 r. w Poznaniu stanowisku jednoznacznie negatywnie ocenił tę ustawę i oczekuje jej odrzucenia. Ustawa jest bardzo niekorzystna dla środowiska rolników, producentów rolnych, hodowców oraz dla innych, powiązanych z nimi, działów gospodarki. Rolnicy i producenci rolni stanowią integralną część społeczności gmin z obszarami wiejskimi. Wszystkie organizacje rolnicze, w tym Krajowa Rada Izb Rolniczych, wręcz żądają zaprzestania prac nad tą szkodliwą ustawą.

— Tak jak piątka Kaczyńskiego rozwścieczyła rolników, tak wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji tysiące osób, które, mimo rosnącej fali zachorowań na COVID-19 od ponad tygodnia protestują w polskich miastach i miasteczkach? Jak to się zakończy, władza się ugnie?
— Nie sądzę, a mamy już kolejną grupę niezadowolonych. To producenci kwiatów i zniczy, którzy nagle zostali z towarem, bo w piątek rząd zamknął na trzy dni cmentarze.

— Wprawdzie w sobotę premier ogłosił, że terenowe oddziały ARiMR i KOWR odkupią od producentów i sprzedawców kwiaty, które byłyby sprzedawane w tych dniach przed cmentarzami, to rodzi się pytanie, czy takie decyzje nie powinny być podejmowane z wyprzedzeniem?
— Oczywiście, że tak. Tak robi każda mądra władza, bo po co zaskakiwać obywateli, wywoływać społeczny ferment. Tym bardziej że sytuacja społeczna już jest napięta. Należy pamiętać, że mamy szczyt zachorowań. Odebrałem w tej sprawie bardzo dużo telefonów. Ludzie są naprawdę rozgoryczeni. Decyzja o zamknięciu cmentarzy sprawiła, że w piątek wieczorem były tam tłumy. I jeśli wirus miał się rozprzestrzenić, to miał ku temu dobrą sposobność.

— Jakie widzi pan wyjście z tej napiętej sytuacji, w której dziś znalazł się kraj?

Kobiety o coś walczą! Walczą o to, żeby mogły same o sobie decydować. Żyjemy w XXI wieku i powinniśmy, jak piszą kobiety na swoich sztandarach: dać im prawo wyboru.

— Przede wszystkim na najbliższym posiedzeniu Sejmu, które będzie 4-5 listopada, musimy usiąść do merytorycznej rozmowy, poszukać rozwiązania, bo sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Nie można na kobiety, które bronią swoich praw, słusznych praw, napuszczać jakichś bojówek. To jest absurd, niedopuszczalny w państwie demokratycznym. Nie chciałbym, żebyśmy w Polsce byli świadkami wydarzeń, które są na Białorusi. Młode pokolenie o protestach, o strajkach z lat osiemdziesiątych uczyło się w szkole. Urodzili się w wolnej Polsce, ale teraz paradoksalnie muszą walczyć o demokrację.

— Popiera pan te protesty?
— Czy gdyby nie było piątki Kaczyńskiego, byłyby protesty rolników? Przecież kobiety o coś walczą! Walczą o to, żeby kobieta mogła sama o sobie decydować. Zauważmy, jak to się odbyło w tak bardzo katolickich krajach, jakimi są Irlandia czy Hiszpania. Żyjemy w XXI wieku i powinniśmy, jak piszą kobiety na swoich sztandarach: dać im prawo wyboru.

Andrzej Mielnicki

***

Dołącz do nas!

“Maseczka to znak solidarności”. To nasza kampania społeczna związana z koronawirusem. Zachęcamy wszystkich do wysyłania zdjęć w maseczkach! Będziemy je publikować na gazetaolsztynska.pl i w Gazecie Olsztyńskiej. Nie dajmy się zarazie. Żyjmy normalnie, ale “z dystansem”.

Czytaj e-wydanie
Gazeta Olsztyńska zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze. Codzienne e-wydanie Gazety Olsztyńskiej, a w piątek z tygodnikiem lokalnym tylko 2,46 zł.

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Oryginalne źródło: ZOBACZ
0
Udostępnij na fb
Udostępnij na twitter
Udostępnij na WhatsApp

Oryginalne źródło ZOBACZ

Subskrybuj
Powiadom o

Dodaj kanał RSS

Musisz być zalogowanym aby zaproponować nowy kanal RSS

Dodaj kanał RSS
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Wyświetl wszystkie komentarze
Poprzedni artykułResort klimatu i środowiska: Nie zamkniemy lasów. Tamta decyzja była nietrafiona
Następny artykułMilczący protest rezydentów. Znicze pod największymi szpitalami w całym kraju